Jesteś wForum / Sprawy lokalne / Naliczanie opłat adiacenckich

Naliczanie opłat adiacenckich


gminadopiewo.pl - Data publikacji 29 czerwiec 2011 Naliczanie opłat adiacenckich RSS

W Echu Dopiewa 6/2011 znajdziemy komunikat informujący, że Urząd Gminy Dopiewo przymierza się do naliczania opłat adiacenckich z tytułu wzrostu wartości nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej, czyli np. kanalizacji, wodociągu czy drogi.

Stosowna uchwała została już uchwalona 27 sierpnia 2007 roku: Ustala się wysokość stawki procentowej opłaty adiacenckiej z tytułu wzrostu wartości nieruchomości spowodowanego budową urządzeń infrastruktury technicznej na 50% różnicy między wartością, jaką nieruchomość miała przed wybudowaniem urządzeń infrastruktury technicznej, a wartością, jaką nieruchomość ma po ich wybudowaniu. (źródło)

Gmina Dopiewo opłaty adiaceńskie

==Aktualizacja 20-10-2011==
Informacje z gazety samorządowej Czas Dopiewa 10/2011:

Załącznik: 

no dobrze... ale ile w końcu taka opłata może wynosić?

Niech mnie ktoś poprawi ale z tego co przeczytałem, to wynika że przykładowo jeśli mamy np. działkę 1500 m2 przy gruntowej drodze i bez kanalizacji; za rok mamy już kanalizację i utwardzoną drogę - gmina ma wówczas 3 lata na naliczenie opłaty. Wójt daje taką dyspozycję, rzeczoznawca stwierdza, że "przed" działka była warta 200 tysięcy, a "po" jest warta 300 tysięcy. Czyli do zapłaty mamy 50 tysięcy złotych Crying

Jak dla mnie jest to dość kiepski przykład. Co ciekawe, w innych gminach spotyka się najczęściej wysokość opłaty na poziomie 30%, u nas zastosowano najwyższy możliwy - 50%.

Cały szkopuł w tym, jak to będzie wycenianie. Bo np. wartość nieruchomości może przecież wzrosnąć także w wyniku oddania obwodnicy S11 czy zmian w miejscowych planach zagospodarowania, czy też zbudowania szkół czy przedszkola... Ponadto wójt może w określonych przypadkach odstąpić od naliczania tej opłaty, więc pole do niejasnych interpretacji i nadużyć pozostaje spore.

O tym pomyśle to już szumią trawy na prerii od kilku miesięcy. Jest tylko jeden problem, który poruszył kolega dede. A mianowicie ile?? A tego nie wie nikt łącznie ze skarbnikiem. Aby się dowiedzieć >ile< należy znać wartość nieruchomości przed i po inwestycji. Czyli Urząd Gminy aby wyegzekwować opłatę od każdego z osobna, będzie musiał dla każdego z osobna wysłać tzw. szacownika nieruchomości, który oszacuje wartość każdego domu z gruntem, wyposażeniem, elewacją i rodzajem trawy na klombie. Ponieważ decyzja o ustaleniu opłaty adiacenckiej musi być wydana z wszystkimi rygorami KPA (Kodeks Postępowania Administracyjnego) więc przysługuje nam prawo do odwołania do Kolegium Odwoławczego i dalej do NSA (Naczelny Sąd Administracyjny). A "szacownik" kasę bierze po skończeniu szacowania. Dawno już nie miałem do czynienia z tymi fachowcami ale wydaje mi się że kwota 1000,-zł od działki to minimum tego co wezmą w hurcie. Oczywiście musi być przetarg na tego typu usługi. Od razu OSTRZEGAM Naczelne Dowództwo, że jeśli nie będzie przetargu to osobiście "podkabluję" do ABW, CBA, Prokuratury i gdzie tylko się da.
A poza tym to plotki z prerii szemrzą że od inwestycji finansowanych z funduszy unijnych nie przysługuje gminie prawo do opłat adiacenckich. Oj będzie "gorąco", będzie się działo jak "Mona Lisa " zacznie przez komornika ściągać opłaty. To tak na tyle w temacie.

Czy gmina przymierza się również do ponoszenia kosztów służebności przesyłu,w sytuacji kiedy media należące do niej np.
linie energetyczne,wodociągi przebiegają przez prywatne nieruchomości?Ten temat w gminie Dopiewo jest głęboko skrywany
a właściciele przez nieświadomośc, nie korzystają ze swoich praw.

Ja tylko się zastanawiam z jakich środków powstała ta infrastruktura techniczna. Czy nie z naszych podatków od nieruchomości i podatków PIT i CIT? Jak tak to czegoś tu nie rozumiem, mam płacić za coś do czego już się wcześniej dołożyłem?

W artykule jest napisane "... mieszkańcy, którzy chcą skorzystać z dotychczasowych zasad rozliczania kosztów budowy urządzeń infrastruktury technicznej ...". Jakie są dotychczasowe zasady? Dlaczego nie zostały opisane jawnie przez MM w artykule? Dlaczego akurat data 1 września 2011 jest znacząca skoro uchwała została podjęta w 2007 roku?

No właśnie, dobre pytanie, kto na nie odpowie?

Ale może być jeszcze śmieszniej. Wyobraźmy sobie że kupuję działkę nieuzbrojoną (za powiedzmy 200K) a następnie sam płacę za utwardzenie drogi i podłączenie mediów (powiedzmy 40K). Jeżeli więc wartość tej działki po roku z mediami będzie wynosiła 350K to będę zmuszony zapłacić gminie: podstawa :350-200/2 = 75K - wkład własny 40K czyli 35k! Czyż nie żyjemy w cudownym kraju???

Tak wybraliśmy i nierealne obietbice wyborcze trzeba za cos spelnić, ale to dziala w druga strone Gmina musi wykupic grunty pod drogi dojazdowe, a nie ządać od mieszkańca nieodpłatnego przekazania. Po za tym to cały wykład na ten temat trzeba by zrobic, i Gmina też misi miec siano, na rzeczoznawców, nie jest to takie łatwe, gdyby było to juz dawno by funkcjonowało w tej Gminie. Ostrożnie, są środki odwoławcze, a stare zasady to żadne zasady bo darowizna to musi byc dobrowolna a nie przymusowa.

Prababciu jak znajdziesz czas to napisz coś wiecej o tym sposobie naliczania opłat bo wiecej znaków zapytania ciagle się pojawia.

Czy dobrze rozumiem ,że stary sposób to taki jaki opisano
w artykule:
http://www.gloswielkopolski.pl/stronaglowna/305687...

wzrost wartości nieruchomości związany ze wzrostem cen gruntów nie ma tutaj znaczenia.

trochę wyjaśni teks ustawy: art 143-148

http://lex.pl/serwis/du/2010/0651.htm

Dzięki Pero, lektura podanych artykułów daje trochę więcej pojęcia na ten temat.

W gminie Dopiewo, za sprawą artykułu z lipcowego numeru Echa Gminnego” rozgorzała dyskusja nt. naliczania opłaty adiacenckiej. Autor w/w artykułu sugeruje, że obecne władze gminy próbują obciążyć mieszkańców dodatkowymi opłatami, mającymi podreperować budżet Gminy. Zapomniał przy tym o jednym podstawowym szczególe. Uchwała została podjęta 21 sierpnia 1997 r. a więc za kadencji poprzedniego wójta Andrzeja Strażyńskiego. To że nie zaczęto wówczas tej opłaty naliczać, to zupełnie inna sprawa.
Jeżeli komuś się wydaje, że mam zamiar bronić nowe władze Gminy, to jest w błędzie – kredyt zaufania już się wyczerpał.
Otóż uważam, że uchwalenie nowego prawa, obojętnie czy krajowego czy też lokalnego, winno być jednoznaczne z jego egzekwowaniem. Były wójt tego nie zrobił, natomiast obecny albo winien wprowadzić je w życie od momentu objęcia władzy, albo nie powinien go egzekwować w ogóle.
Rozpoczęcie naliczenia opłaty adiacenckiej dopiero od 1 września 2011 r. powoduje, że mieszkańcy Gminy zostali podzieleni na równych i równiejszych. Z przepisów o gospodarce nieruchomościami wynika, że decyzję w sprawie naliczenia opłaty adiacenckej można wydać jedynie w ciągu 3 lat od dnia stworzenia warunków do podłączenia nieruchomości do urządzeń infrastruktury technicznej lub od dnia stworzenia warunków do korzystania z wybudowanej drogi.
Jak więc łatwo się zorientować, wielu mieszkańców uniknie naliczenia opłaty. Dotyczy to nie tylko tych, którzy podłączyli się do urządzeń infrastruktury technicznej lub skorzystali z wybudowanej drogi przed 1 września 2008 r. Dotyczy to również wielu osób, które z w/w udogodnień skorzystały znacznie później. Jest wiele sposobów na przedłużenie procedury wydania decyzji administracyjnej. Nie będę jednak tego podpowiadać, aby nikt nie zarzucił mi działania na szkodę interesu publicznego.
Jest to pierwsza część moich uwag nt. opłaty adiacenckiej. W związku z tym, że są one dla wielu osób kontrowersyjne, dalsze moje przemyślenia przedstawię po ukazaniu się niniejszej interpretacji na forum internetowym.

Sorry za mały offtop ale cytowane tutaj Echo Gminne idzie w ślady swojego większego brata w kwestii terminów i dat Smile Na stronie EG ostatni aktualny numer pochodzi z lipca 2011. Nieźle...

Dlaczego?
Inne bardziej zaradne gminy (w sensie rządzących nimi urzędników) nie egzekwują tych opłat bo potrafią znaleźć dochody w innych obszarach. Dlaczego u nas nie jest to możliwe? Najłatwiej sięgnąć do kieszeni mieszkańców.

Co to za prawo, które w jednych obowiązuje a innych nie - i jest to uzależnione od zaradności urzędników.

Po drugie jestem mieszkańcem świeżo wybrukowanej ulicy, na którą nota bene dokładali się mieszkający przy niej ludzie. Umowę podpisywaliśmy z poprzednim wójtem. Ciekaw jestem czy zostanę również obciążony opłatą adiacencką.

Jak najbardziej można negocjować wysokość opłaty adiacenckiej. Trzeba jedynie posiadać stosowną dokumentację potwierdzającą poniesione koszty. Gmina jest zobowiązana umniejszyć lub całkowicie wyzerować opłatę, jeśli poniesione koszty na budowę drogi są porównywalne z kosztami wniesionymi przez mieszkańca. Niestety jest jedno ale, Gmina powinna pisemnie wyrazić zgodę na współfinansowanie przed podjęciem remontu. Jeżeli prace wykonano bez porozumienia z Gminą, może ona odmówić zwrotu kosztów lub umniejszenia opłaty adiacenckiej o poniesione przez wnioskodawcę.

Co do obowiązującego prawa. Zostało ono zatwierdzone przez Sejm RP. W art. 145 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami zapisano wyraźnie, że "wójt, burmistrz albo prezydent miasta może". Oznacza to ni mniej ni więcej, że opłata adiacencka nie jest obligatoryjna, w przeciwieństwie do tzw opłaty planistycznej. Z przepisu tego jasno wynika, że wójt gminy nie musi tej opłaty naliczać. Wynika to jedynie z jego dobrej woli oraz z faktu, czy rada gminy uchwaliła stosowną uchwałę. Pomimo uchwalenia uchwały można od tej opłaty odstąpić w przypadkach losowych, np. trudnej sytuacji materialnej, przypadków losowych itp.
Tak więc z ustawy jednoznacznie wynika, że wójt może odstąpić od egzekwowania opłaty adiacenckiej. Niestety otwiera to duże pole dla nadużyć. Mam nadzieję, że w naszej Gminie takich przypadków nie będzie.
W najbliższych dniach ukaże się druga część moich uwag nt. naliczania opłaty adiacenckiej w naszej Gminie. Mam nadzieję, że zainteresuje ona osoby żywotnie zainteresowane tzn. zagrożone w/w opłatą.

Trochę ostatnio poczytałem o tych nieszczęsnych opłatach adiacenckich, rozmawiałem także z "wyceniaczem", który miał styczność z takimi sprawami. Otóż okazuje się, że nieumiejętne i pazerne rzucanie się na teoretycznie łatwe pieniądze od podatników może się obrócić przeciwko temu, który chce je pobierać.

Stąd wiele samorządów świadomie z tego rezygnuje nastawiając się na inne możliwości pozyskiwania środków do budżetu. Wszystko więc wynika z przemyślanej polityki fiskalnej, którą kreuje skarbnik gminy.

Kolejny przykład:
Opłata adiacencka od momentu odbioru infrastruktury
link do artykułu

Ja się pisze na te opłaty adiacenckie !!!! ale wcześniej niech gmina "zwiększy" wartość mojej działki i drogi przy posesji poprzez wybudowanie instalacji sanitarnej, kanalizy deszczowej i jeszcze położy.... asfalt na drodze, albo nie... ładną kostkę brukową.... a ja z chęcią zapłacę te opłaty.... no coś za coś Smile

Pozdrawiam

również popieram wprowadzenie tych opłat. Dlaczego cała gmina ma się zrzucać na budowę drogi czy kanalizacji z której korzystać będzie kilka osób i jednocześnie przyczyniać się do wzrostu wartości ich nieruchomości, podczas gdy są obszary do inwestycji, z których mogliby korzystać wszyscy lub większość mieszkańców. Uważam, że naliczanie tylko 50% wartości tego, co właściciele nieruchomości na tym zyskują to i tak bardzo niewiele! Przecież gdyby od razu chcieli kupić uzbrojoną działkę przy utwardzonej drodze zapłaciliby krocie, a w momencie gdy gmina "daruje" im połowę tych kosztów pojawia się problem. Jeśli nie chcecie opłat to oprotestujcie budowę kanalizacji czy drogi i nikt nie będzie chciał od Was żadnych opłat.

I ja też popieram wprowadzanie opłat od czego się da. Ale zanim zaproponuję od czego "kasować" pozwolę sobie na dobrą radę dla Naczelnego Dowództwa. A mianowicie porządnie się ufortyfikujcie, wymiana okien na nietłukące w pierwszym rzędzie, dobre stalowe 0,5m grubości drzwi do centrali, jakaś wieża obserwacyjno-ostrzegawcza i koniecznie lądowisko dla śmigłowca aby było jak się ewakuować przed tłumem "wdzięcznych" podatników.
A co do podatków. Zaczął bym wzorem Poznania od opodatkowania z tytułu odprowadzania wód deszczowych do rowów. Wszystkie powierzchnie dachowe, podjazdy, parkingi itd. Następnie podatek od wzrostu wartości nieruchomości z tytułu ozdobnych ogrodzeń, grili murowanych, altan, piaskownic, bud dla psów itd. Można tak w nieskończoność. Oczywiście trzeba rozbudować administrację fiskalną, straż gminną czy jakichś innych łapaczy. Dużo by pewnie pomógł system gratyfikacji donosicieli donoszących np. że sąsiad odnowił elewację i postawił nowy komin z klinkieru. Tak trzymać. I wszyscy będziemy piękni, bogaci i szczęśliwi , czego zresztą wszystkim przy niedzieli życzę.

A ja 6 lat temu kupowałam działkę przy utwardzonej drodze, która przez zwiększone natężenie ruchu w ostatnich latach i okoliczne budowy została zniszczona i dzisiaj jest dziura na dziurze.
W tym roku miała być ta droga remontowana, ale przez zmianę władzy i ratowanie sytuacji podtapianych posesji i utwardzania tonących w błocie dróg realizacja nie doszła do skutku i nie wiadomo kiedy dojdzie.
Czy gmina przewiduje jakies opłaty dla mnie w związku z pogorszeniem stanu infrastruktury od momentu zakupu?

Zgodnie z deklaracją przedstawiam dalszy ciąg rozważań nt. opłaty adiacenckiej, zafundowanej mieszkańcom przez Gminę.
Podstawowym pytaniem, nasuwającym się przy zapoznawaniu się tematem jest to, dlaczego poprzednie władze Gminy, mam tu na myśli nie tylko Radę Gminy, ale przede wszystkim byłego wójta, opłatę adiacencką postanowiły naliczać wyłącznie na podstawie art. 144 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Przepis ten stanowi, że opłatę adiacencką nalicza się w przypadku podłączenia nieruchomości do urządzeń infrastruktury technicznej albo do korzystania z wybudowanej drogi. Należy równocześnie zapytać, dlaczego obecne władze również taką politykę podtrzymują.
Ustawa o gospodarce nieruchomościami przewiduje ponadto naliczanie opłaty adiacenckiej z art. 98a tj. w przypadku podziału nieruchomości.
Już po raz drugi stwierdzam, że władze Gminy dzielą mieszkańców na równych i równiejszych. Przepisy o opłacie adiacenckiej pozwalają co prawda na takie działania – opłata nie jest obligatoryjna – kłóci się to jednak z pojęciem tzw. sprawiedliwości społecznej.
Opłatą adiacencką naliczoną na podstawie art. 144 ust. ustawy o gospodarce nieruchomościami obciążone zostaną osoby, które poniosły koszty związane z zagospodarowaniem nieruchomości po ich nabyciu oraz osoby zamieszkujące na nieruchomości od dłuższego czasu, często od urodzenia. Opłata ta obciąży więc tych właścicieli, którzy ponieśli koszty związane z zakupem nieruchomości oraz budową budynku mieszkalnego. Wielu z nich na zakup i zagospodarowanie działki zaciągnęło kredyty hipoteczne, które spłacać będą przez kilkadziesiąt lat. Drugą grupę stanowią tzw. starzy mieszkańcy Gminy, często osoby utrzymujące się z emerytury lub renty, które za niespodziewane dobrodziejstwo będą musiały dodatkowo zapłacić. Wielu z tych mieszkańców zwyczajnie nie będzie stać na uiszczenie opłaty adiacenckiej. Gmina realizując inwestycje z zakresu infrastruktury, zazwyczaj nie pyta mieszkańców, czy chcą takich udogodnień jak również nie informuje, że będą za nie musieli dodatkowo zapłacić.
Uchwała Rady Gminy z 2007 r. pomija natomiast całkowicie tych właścicieli nieruchomości, którzy na przekształceniu nieruchomości zarobili. Często dochody tych osób idą w miliony zł. Są to zazwyczaj właściciele gruntów rolnych, którzy w wyniku uchwalenia miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego lub wydania decyzji o warunkach zabudowy, przekształcili swoje nieruchomości na działki budowlane. Koszty takiego przekształcenia w porównaniu z zyskami uzyskanymi w wyniku ich sprzedaży są minimalne. Można je liczyć w granicach kilku procent wartości sprzedanych nieruchomości, nawet wliczając w to koszt opracowania planu zagospodarowania przestrzennego (w przypadku decyzji o warunkach koszty te odpadają), zatrudnienia geodety, uiszczenia opłaty planistycznej, czy ogłoszenia w biurze obrotu nieruchomościami. Podziałów nieruchomości na działki budowlane, na podstawie uchwalonych planów zagospodarowania przestrzennego czy wydanych decyzji o warunkach zabudowy, na terenie Gm. Dopiewo jest bardzo dużo. Obecnie zmiany te można na bieżąco śledzić w internecie. Wydaje mi się, że pominięcie tej grupy potencjalnych płatników opłaty adiacenckiej, jest zamierzone. Są to zazwyczaj tzw. starzy mieszkańcy Gminy, mający odpowiednią pozycję, duże środki finansowe oraz możliwości wpływania na decyzję władz. W związku z powyższym były wójt, chcąc mieć poparcie wpływowych mieszkańców Gminy, postanowił w jakiś sposób ich dowartościować, zwalniając ich z opłaty adiacenckiej. Należy przy tym zaznaczyć, o co dopominają się internauci, że opłata adiacencka w tym przypadku nie jest dużym obciążeniem dla płatników – art. 98a przewiduje maksymalnie 30% różnicy wartości nieruchomości.
Budowa infrastruktury komunalnej wymaga dużych nakładów ze strony Gminy. Całkowicie zgadzam się ze stanowiskiem, że mieszkańcy winny partycypować w tych kosztach. Jednak stanowisko, żeby obciążyć jedynie część mieszkańców, często tych o najmniejszych dochodach, jest wyjątkowo niemoralne i nieetyczne. Mam nadzieję, że nowe władze Gminy, Wójt i Rada Gminy, zweryfikują swoje stanowisko. Jeśli przystąpią do naliczania opłaty adiacenckiej, w pierwszej kolejności zmienią uchwałę o opłacie adiacenckiej i obciążą w pierwszej kolejności tych, którzy na zachodzących w Gminie przemianach zarabiają najwięcej, ponosząc równocześnie najmniejsze koszty.
Rozpoczęcie naliczania opłaty adiacenckiej w obecnej wersji będzie ewidentnym naruszeniem zasad sprawiedliwości społecznej i uważam, że w tej sytuacji należy od niej całkowicie odstąpić.

nie, to już przesada, gmina pasywna jak nieboszczyk na odwyku a żądania od mieszkańców jak by to było eldorado a nie biedne Dopiewo.. Trzeba skutecznie zablokować ten niedorzeczny pomysł i proponuje aby każdy "mejlowal" do radnych czy wójta ze słowami protestu. Poza tym to jest normalna kpina w sytuacji gdy większość inwestycji wykonali sami mieszkańcy albo dzięki własnej inicjatywy "niemalże wymusili" poczynienie tych czy innych "inwestycji" przez Gminę bo sama by nic nie zrobiła. Np ja i sąsiedzi sami położyliśmy wodociąg, sami pociągnęliśmy gaz, sami pociągnęliśmy prąd elektryczny i niemalże groźbami przymusiliśmy gminę aby nasypała nieco gruzu na drogę oraz założyła 3 latarnie na ulicy. Poza tym nie ma i nie było żadnej aktywności gminy.. I my mamy za to dopłacać? Żarty jakieś rodem z Monty Pythona!

Bardzo żałujemy, że bardzo wartościowe teksty nt. Opłaty adiacenckiej, które znalazły się na forum - mojedopiewo.pl, nie zagościły na łamach gminnego czasopisma Echo Dopiewa.

Rozumiemy, że kolorowe obrazki przyciągają wzrok, a tekst zmusza nas do myślenia. Z pewnością poniżej przedstawiony tekst zostanie uznany przez redaktora naczelnego Echa Dopiewa: za zjadliwy wobec Zofii Dobrowolskiej.

Ale bazując na tekście, który opublikowany został w Echu Dopiewa, chcieliśmy poruszyć dwa zagadnienia: przyjęcie uchwały i wprowadzenie uchwały dot. opłaty adiacenckiej.

Propozycja uchwały dot. opłaty adiacenckiej , jak rozumiemy, została rozpracowana i przyjęta przez Radę Gminy w 2007 r, czyli Pani Zofia Dobrowolska była Przewodniczącą tej Rady Gminy. Od radnych powinniśmy wymagać przygotowania do każdej sesji RG, gdyż program obrad jest dostępny w terminie wcześniejszym. Przede wszystkim doskonałą znajomością zagadnienia musi wykazać się moderator sesji RG, którym jest przewodnicząca/y, gdyż on/a odpowiada w świetle prawa za podjęte uchwały. W tym okresie Przewodnicząca RG Zofia Dobrowolska bywała każdego dnia w Urzędzie Gminy i miała dostęp do wszystkich dokumentów, dużo czasu, możliwość kontaktu z radcami gminy - a dopuściła do podjęcia (jak okazuje się w tej chwili) wadliwej uchwały? Nie opiera się ona na pełnym wachlarzu przepisów, stanowiących podstawę do opracowania zapisów tej uchwały. Wady tej uchwały naruszają poczucie równości społecznej.

W 2011 roku Pani Zofia Dobrowolska już jako Wójt Gminy Dopiewo podjęła decyzję o wprowadzeniu uchwały z 2007 r w życie. Jak to się stało, że Pani Wójt nie przyjrzała się jej nawet przez chwilę, mając do dyspozycji fachową pomoc zaufanego radcy prawnego i całe grono bardzo życzliwych urzędników.Dlaczego nikt z władz gminnych nie zadał sobie pytania dlaczego poprzednia ekipa zablokowała wejście w życie tej uchwały?

W podsumowaniu należy stwierdzić, że pierwszy raz Zofia Dobrowolska, jako Przewodnicząca RG dopuściła do podjęcia wadliwej uchwały. A drugi raz wprowadziła w życie wadliwą uchwałę jako Wójt Gminy. Czyżby w ten sposób dziękowała swoim wyborcom?

Hanna K. Skórzewo

z tego dokumnetu wynika ze jak sie mieszkancy zrzuca na co najmniej 70% kosztow np kanalizy to gmina zrobi..ale to kwoty rzedu dziesiatkow tysiecy..ogo na to stac w dzisiejszych czasach..

Tull,
To chyba jacyś Naiwniacy, co nie wiedzą na co forsę wydać?

gmina jest mało aktywna w pozyskiwaniu gotówki np obligacje gminne, kontrola samowoli budowlanych/vide mapy satelitarne geodezyjne/,grunty pod AG i promowanie terenów na rozlicznych targach inwestycyjnych, fundusze UE,
mam wrażenie ze nie ma spójnej kompleksowej koncepcji pozyskiwania środków a to co jest to ad hoc organizowane pomysły na zasadzie "zatkaj dziurę" , może warto się podszkolić -to do asystenta pani wójt/majacego spore wpływy/ i jego gospodyni także..tutaj np praca doktorska nt finansowania gmin, od czegoś warto zacząć..:
http://akson.sgh.waw.pl/~mgolen/keifst/badania/gol...
Wydaje się jednak że należy kompleksowo podejść do inwestycji w gminie i dynamicznie podejść do tematu.Na decyzje lokacyjne inwestorów mają wpływ trzy grupy czynników-STYMULANTY- pobudzają inwestorów do lokowania kapitału w danym miejscu

DESTYMULANTY- zniechęcają do inwestowania

NOMINANTY – to czynniki, które nie są przez inwestorów brane pod uwagę podczas podejmowania decyzji lokacyjnych. (Ponieważ nie wpływają na powodzenie inwestycji, lub przy każdym rozpatrywanym wariancie działają w takim samym kierunku i z taką samą siłą. Dlatego stają się czynnikami nieistotnymi dla danej decyzji lokacyjnej.)Skupy się na STYMULANTACH:

- zaplecze przemysłowe (głównie duża liczba dostawców i wysoko rozwinięta konkurencja)

- zasoby i kwalifikacje siły roboczej

- wysoka chłonność lokalnego rynku (chłonność rynku zapewnia zbyt towarów i usług)

- rozwinięta infrastruktura rynkowa i transportowa (siec dróg, telekomunikacja, porty lotnicze i promowe; bardzo ważny jest rozwinięty system bankowy)

- jasność i stabilność przepisów stanowionych przez gminy (przepisy podatkowe, klarowny system ulg i zachęt podatkowych, plany zagospodarowania przestrzennego, strategie rozwoju gmin itp.)

Nie słychać o całościowych projektach pozyskiwania inwestorów. Najprościej "wydoić mieszkańca.Stąd reaktywacja opłaty adiacenckiej. Ważne jest tez opracowanie strategii rozwoju gminy a nie słychać nic nt temat. Strategia rozwoju gminy jest to długofalowy program rozwoju, zawierający określone cele i sposoby ich osiągania przez sterowanie rozwojem określonego obszaru. Przyjęta strategia rozwoju lokalnego ma istotny wpływ na rynek nieruchomości, jego aktywność, ceny transakcyjne nieruchomości, a zatem i na ich wartość.

Dobrze przygotowana strategia jest wskazówką dla inwestorów dotycząca możliwości i szans inwestowania w określonej dziedzinie. Jest zbiorem cennych informacji dotyczących popytu, cen, kosztów oraz danych społecznych. Strategia rozwoju lokalnego jest efektem racjonalizacji rozmieszczenia sił i zasobów a także odpowiedzialności władz lokalnych za kształtowanie i stymulowanie rozwoju. Przejmowanie coraz większego zakresu w dziedzinie stymulowania procesów inwestycyjnych przez władze lokalne jest konsekwencją największej ich efektywności w tej dziedzinie. Poprzez klarowne strategie rozwoju władza lokalna w osiąganiu celów, do których jest powołana oddziałuje na zachowania poszczególnych podmiotów tak, aby służyły tym celom działając w imię własnych interesów. Osiąga to poprzez stwarzanie warunków do racjonalizacji procesów inwestowania na tym obszarze. Skuteczność działań władz w tym zakresie jest, więc wysoce uzależniona od prawidłowego rozpoznania i diagnozy istniejącego stanu, określenia istniejących i potencjalnych barier rozwoju a także możliwości ich pokonania.Może zamiast wydawać gotówkę na tzw żałosny audyt czy pozorowane reorganizacje UG warto /jak się nie ma samemu wiedzy/ wynająć specjalistów którzy pomogą włodarzom gminnym takową strategie opracować? Nie będzie trzeba reaktywować niezbyt lubianego pomysłu pobierania opłat adiacenckich a przy okazji jest szansa na jakieś zdecydowane ruchy..a czas nagli!.

Do całej tej opowieści dokładam jeszcze artykulik z Czasu Dopiewa.

Opłaty adiacenckie - Czas Dopiewa

Z podanego wyliczenia w Czasie Dopiewa wynika, że naliczanie opłat będzie sie opłacało tylko w dużych miejscowościach. Żeby naliczanie opłaty było opłacalne dla gminy to musi być wyższe niż przynajmniej dwukrotna cena wykonania operatu.
Każdy myślący trzeźwo wykona kontroperat, który wykaże, że wartość nieruchomości wzrosła mniej niż wykazano to w operacie na zlecenie UG.
Oj będzie zabawa w odwołania do SKO i później do WSA i NSA.
A kto zapłaci za prawników?
Z tego co przedzwoniłam po sąsiednich gminach tylko Rokietnica ściąga opłatę adiacencką. Pozostali odpowiadali w stylu, że "po co strzelać z armaty do muchy". Zastanawiające, nieprawdaż?

Tutaj ostatni wynik przetargu na wyceny nieruchomości w formie operatów szacunkowych w Rokietnicy:
http://rokietnicaug.bip.e-zeto.com/public/?id=99346

Pytanie kolejne: Dlaczego poprzedni wójt Andrzej Strażyński tak jasno i głośno nie mówił o opłatach adiacenckich i nie stosował tego mechanizmu, skoro miał te same możliwości jakie ma obecna wójt Zofia Dobrowolska? Przypomnę, że przedmiotowa uchwała została przegłosowana już w sierpniu 2007 roku (link).

1. W artykule z czerwca było "mieszkańcy, którzy chcą skorzystać z dotychczasowych zasad rozliczenia kosztów budowy urządzeń infrastruktury technicznej..." a a artykule obecnym z odpowiedzi dotyczącej "dotychczasowych zasad" wynika, że i tak nie miały one znaczenia bo "Powyższe zarządzenie zostanie uchylone, a dokonane wpłaty zostaną zaliczone w poczet opłat adiacenckich na zasadach określonych w ustawie". Zatem nie ma i nigdy nie było ucieczki od opłaty adiacenckiej.

2. Rozbawiła mnie też informacja, że "darowizna w wysokości 1 850 zł stanowiła dobrowolny wkład...". Swego czasu niejaki pracownik UG jako warunek konieczny decyzji o możliwości przyłączenia do kanalizacji przedstawiał mi tą "darowiznę" do podpisania. Bez tej decyzji ZUK nie chciał dokonać przyłączenia. Zatem gdzie tutaj "dobrowolność"?

3. Jeżeli ktoś uiścił tą "darowiznę" np. w Dopiewcu a z przykładowych operatów wynika że opłaty adiacenckiej będzie miał 900 zł to dostanie zwrot z UG różnicy?

4. Szkoda że nie zostały przedstawione podobne operaty dla nieruchomości po wybudowaniu drogi.

5. Czy wartość nieruchomości będzie jedynie liczona od powierzchni działki? Nie będą uwzględniane zabudowania?

6. Nie bardzo też wiem jak się odnieść do tych przykładowych operatów. Zrobiłem małe dzielenie i wyszło mi:

miejscowość pow działki wzrost wartości wzrost wart/pow działki
Skórzewo 1700 11400 6,71
Skórzewo 700 4500 6,43
Dopiewo 1100 4900 4,45
Zakrzewo 950 5600 5,89
Zakrzewo 800 4800 6,00
Zakrzewo 650 3850 5,92
Dopiewiec 480 1800 3,75

Czy większa działka to większy wzrost wartości? Czy są to realne rzędy wartości? Różnice w wartości pomiędzy miejscowościami mogę zrozumieć.

  • Odnośnie punktów 1-3:

Dobrze, że poruszyłeś temat tych "dobrowolnych" opłat za przyłączenie do kanalizy. Będzie z tego pewno jeszcze oddzielna dyskusja Wink Do punktu 2. dodam tylko, że w lutym 2008 w Echu Dopiewa mogliśmy przeczytać: Od opłaty adiacenckiej zwolnieni są właściciele lub użytkownicy wieczyści, którzy nieodpłatnie przekazali własność lub użytkowanie wieczyste części nieruchomości na własność gminy na cele związane z budową drogi publicznej. Nie muszą płacić jej także ci którzy dobrowolnie partycypowali w kosztach doprowadzenia dróg lub innych urządzeń infrastruktury technicznej do granicy swoich nieruchomości.

  • Odnośnie punktu 4.

Możemy się domyślać, że urzędnicy wybierają najskuteczniejszą metodę wyciągania środków od mieszkańców, czyli za kanalizację, gdyż jest to temat sprawdzony jeśli chodzi o rozstrzygnięcia prawne. Z drogami jest trudniej, bo ustawodawca nie zdefiniował jednoznacznie, co to jest budowa drogi. Fragment z orzecznictwa WSA: Ustawa o gospodarce nieruchomościami nie zawiera definicji legalnej pojęcia "budowa drogi", o jakim mowa w art. 143 ust. 2 tejże ustawy. Kierując się więc regułami wykładni systemowej należy odwołać się do ustawy z dnia 21 marca 1985 roku o drogach publicznych (Dz. U. Nr 14 poz. 60). W tej mierze trzeba wskazać, iż ustawodawca odróżnia pojęcie "budowy drogi" od pojęcia "przebudowy drogi". Wedle art. 4 pkt 17 powołanej ustawy, budowa drogi oznacza wykonanie połączenia drogowego między określonymi miejscami bądź miejscowościami, a także jej odbudowę lub rozbudowę. Natomiast z art. 4 pkt 18 tej ustawy wynika przebudowa drogi polega na wykonywaniu robót, w których wyniku następuje podwyższenie parametrów technicznych i eksploatacyjnych istniejącej już drogi, niewymagającej zmiany granic pasa drogowego. Ponadto, w świetle art. 4 ust. 1 tejże ustawy, przez pas drogowy należy rozumieć wydzielony liniami granicznymi grunt z przestrzenią, w którym umieszczone są droga oraz obiekty budowlane i urządzenia techniczne związane z prowadzeniem, zabezpieczeniem i obsługą ruchu lub drogi. (II SA/Po 330/11 - Wyrok WSA w Poznaniu)

Należy nadmienić, że opłata może zostać naliczona nawet wtedy, kiedy nie skorzystamy z dobrodziejstwa kanalizacji czy wodociągu:
Zgodnie z poglądami prezentowanymi w orzecznictwie sądowoadministracyjnym istotne jest to, że właścicielowi nieruchomości stworzono warunki do korzystania z wybudowanego urządzenia infrastruktury technicznej. Przyjmuje się przy tym, że taka możliwość istnieje od dnia sporządzenia protokołu końcowego odbioru robót. Nie ma znaczenia natomiast to, czy właściciel nieruchomości skorzysta z możliwości istniejących w wyniku wybudowania urządzenia infrastruktury technicznej. Istotne jest bowiem, to że uzyskuje on zwiększenie użyteczności nieruchomości, a w konsekwencji wzrost jej wartości co uprawnia do pobrania opłaty adiacenckiej jako daniny publicznej na rzecz gminy. (II SA/Wr 737/10 - Wyrok WSA we Wrocławiu)

  • Odnośnie punktu 5:

Podstawą wydania decyzji ustalającej opłatę adiacencką jest opinia rzeczoznawcy majątkowego wyrażona w operacie szacunkowym. Wyboru właściwego podejścia oraz metody i techniki szacowania nieruchomości dokonuje rzeczoznawca majątkowy, uwzględniając w szczególności cel wyceny, rodzaj i położenie nieruchomości, przeznaczenie w planie miejscowym, stopień wyposażenia w urządzenia infrastruktury technicznej, stan jej zagospodarowania oraz dostępne dane o cenach, dochodach i cechach nieruchomości podobnych (w praktyce często szacuje się przy zastosowaniu podejścia porównawczego, metodą korygowania ceny średniej). Wartość rynkową nieruchomości stanowi najbardziej prawdopodobna jej cena, możliwa do uzyskania na rynku, określona z uwzględnieniem cen transakcyjnych przy przyjęciu, iż strony umowy były od siebie niezależne, nie działały w sytuacji przymusowej oraz miały stanowczy zamiar zawarcia umowy oraz upłynął czas niezbędny do wyeksponowania nieruchomości na rynku i do wynegocjowania warunków umowy. Podejście porównawcze zaś polega na określaniu wartości nieruchomości przy założeniu, że wartość ta odpowiada cenom, jakie uzyskano za nieruchomości podobne, które były przedmiotem obrotu rynkowego, skorygowanej ze względu na cechy różniące te nieruchomości.

Reasumując: Ustawa jednoznacznie precyzuje, że jeśli do naszej nieruchomości dotarła woda i/lub kanalizacja (lub powstała droga) i w tym momencie istnieje uchwała regulująca wysokość opłaty adiacenckiej, to wójt może wydać decyzję o naliczeniu tej opłaty (i ma na to 3 lata). Operat szacunkowy musi być wykonany przez licencjonowanego rzeczoznawcę wybranego w postępowaniu przetargowym. Operat szacunkowy może być wykorzystany do celu, dla którego został sporządzony, przez okres 12 miesięcy od daty jego sporządzenia.

Jedno jest pewne - jeśli w gminie Dopiewo zaczną się pojawiać wezwania do zapłaty z tytułu omawianej tu opłaty adiacenckiej wówczas Samorządowe Kolegium Odwoławcze i Sądy Administracyjne będą miały dodatkową robotę Wink

W odniesieniu do uwagi nt. naliczania opłaty adiacenckiej w Rokietnicy zauważyć należy, że w/w Gmina opłatę nalicza przede wszystkim z art. 98a ustawy o gospodarce nieruchomościami, tzn. w wyniku podziału nieruchomości. Wynika to z faktu, że gestorem i inwestorem sieci wodociągowych i kanalizacji sanitarnej jest w Rokietnicy Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Sp. z o.o. Tak więc Gmina, nie będąc bezpośrednim inwestorem, nie może opłaty adiacenckiej z tego tytułu naliczać. Z inwestycji komunalnych Gmina Rokietnica zajmuje się obecnie jedynie budową dróg. Jednak ze względu na znacznie niższy budżet, niż w gminach ościennych, jak również prowadzone duże inwestycje oświatowe, w ostatnim okresie musiała znacznie ograniczyć pozostałe inwestycje komunalne. Tak więc jedynym i najpewniejszym dochodem z opłat adiacenckich jest w tym przypadku ich naliczanie z tytułu podziałów nieruchomości. Jest to w moim przekonaniu rozwiązanie jak najbardziej właściwe - obciąża przede wszystkim osoby, które ze sprzedaży nieruchomości uzyskały znaczne dochody i nie jest w sprzeczności z zasadami sprawiedliwości społecznej. W przypadku podjęcia inwestycji gminnych, związanych m.in. z budową dróg, Gmina również z tego tytułu może naliczać opłatę adiacencką, nie narażając się na zarzut nierównego traktowania mieszkańców.

Odnosząc się do wypowiedzi Pawełka dotyczącej orzeczeń sądów administracyjnych w sprawie opłat adiacenckich, zalecam daleko idącą ostrożność. Powszechna opinia, potwierdzana codziennie kolejnymi przykładami mówi, że wymiar sprawiedliwości w Polsce jest "państwem w państwie". Sądy różnych instancji, jak również sądy tej samej instancji, ale w innych województwach, potrafią wydawać zupełnie odmienne wyroki, często całkowicie ze sobą sprzeczne. Orzeczenia wyroków są zazwyczaj tak konstruowane, że ich wykładnia jest kompletnie niezrozumiała dla zwykłego śmiertelnika. Przykładem może być cytowany wyrok WSA w Poznaniu w sprawie definicji budowy drogi. Wynika z niego, że każdy remont, mający na celu podwyższenie parametrów drogi, można potraktować jako przebudowę, a nie jej budowę. Tak więc uznać można, że budowa drogi istniejącej jedynie na mapach,w terenie może to być grunt rolny, jest jedynie przebudową. Budowa miałaby miejsce jedynie w przypadku, gdy wraz ze zmianą parametrów nastąpiłoby jej równoczesne wydzielenie. Jest to w moim odczuciu pogląd absurdalny. Jak można nazwać przebudową zmianę drogi gruntowej, pozbawionej utwardzonej nawierzchni, odwodnienia i oświetlenia, na drogę o nawierzchni asfaltowej z pełną infrastrukturą.
Sprawa naliczenia opłaty adiacenckiej w przypadku, gdy właściciel nieruchomości nie skorzysta z wybudowanej infrastruktury jest jednoznaczna. Wynika ona bezpośrednio z art. 145 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami - wójt, burmistrz albo prezydent miasta może,w drodze decyzji, ustalić opłatę adiacencką każdorazowo po stworzeniu warunków do podłączenia nieruchomości do poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej albo po stworzeniu warunków do korzystania z wybudowanej drogi. Jak więc z zapisu ustawy wynika, właściciel nie musi z infrastruktury korzystać, aby naliczyć mu opłatę adiacencką, wystarczy, aby miał potencjalne warunki do korzystania z niej.
Odnośnie zasad stosowanych przez rzeczoznawców majątkowych przy naliczaniu m.in opłat adiacenckich, ograniczeni są oni przepisami rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie szczegółowych zasad wyceny nieruchomości oraz zasad i trybu sporządzania operatu szacunkowego. Stosowane jest podejście porównawcze lub dochodowe. Tak więc informacja, że to rzeczoznawca dokonuje wyboru metody jest nie do końca jednoznaczna, ponieważ może on stosować wyłącznie metody określone przepisami - nie można tworzyć własnych metod wyceny.
Co do artykułu, który ukazał się w Czasie Dopiewa, wypowiem się osobnym komentarzem.

Ten sam temat jest przedmiotem artykułu Macieja Roika na gloswielkopolski.pl pt. "Miasto żąda opłat adiacenckich" (link).

Miasto ułożyło na drodze kostkę brukową, a teraz chce od mieszkańców by zapłacili za wzrost wartości ich działek. Chodzi o 36 tysięcy złotych, które w sumie mają zapłacić osoby, których domy stoją przy ulicach: Strzelińskiej, Miśnieńskiej i Krobskiej na poznańskim Junikowie.

[...]

- Może odwołam się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego - zastanawia się P. Kaczmarek.
Jak sprawdziliśmy, mieszkańcy ulic na Junikowie wcale nie stoją na straconych pozycjach. Chociaż w SKO nikt nie chciał oficjalnie komentować sprawy, są tam osoby, które nie podpisałyby się pod wydaną decyzją.

- To dość kuriozalna decyzja - ocenia sprawę jeden z członków kolegium (pragnący zachować anonimowość). - Ustawa o drogach publicznych wyraźnie odróżnia budowę drogi od przebudowy. Budowa drogi polega na wykonaniu połączenia drogowego między określonymi punktami wraz z obiektami techniczno-inżynierskimi.

W przypadku ulicy Strzelińskiej mamy do czynienia z przebudową drogi, czyli wykonaniem robót polegających na podwyższeniu parametrów technicznych i eksploatacyjnych w ramach tego samego pasa drogowego. A tym właśnie było ułożenie nowej nawierzchni.

Po lekturze artykułu „Gmina zbyt dużo wydaje? Będziesz płacić!” w nowym czasopiśmie „U nas w Dopiewie” nasunęło mi się kilka uwag.

Pierwszą rzeczą jest ustalenie, z jakiego tytułu opłata adiacencka może być naliczana. Otóż wydaje mi się, że opłata nie może zostać naliczona w przypadku budowy oświetlenia ulicznego. Art. 145 ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami stanowi, że wójt może ustalić opłatę w przypadku stworzenia warunków do podłączenia nieruchomości do poszczególnych urządzeń infrastruktury technicznej albo do stworzenia warunków do korzystania z wybudowanej drogi. Mimo iż oświetlenie uliczne jest elementem infrastruktury drogowej, jego zainstalowanie nie jest równoznaczne z budową drogi. Oświetlenie uliczne nie jest również urządzeniem infrastruktury, umożliwiającym podłączenie do niego nieruchomości. Często oświetlenie uliczne montuje się znacznie wcześniej niż buduje drogę, tak samo niejednokrotnie chodniki powstają wcześniej niż jezdnia. Z praktyki mogę potwierdzić, że budowa chodnika nie pozwala na naliczenie opłaty adiacenckiej. Ustawa mówi wyraźnie o budowie drogi, co należy rozumieć wyłącznie jako budowę nawierzchni jezdni.

Należałoby również zastanowić się, czy budowa odwodnienia drogowego jest elementem budowy drogi – można przecież położyć samą nawierzchnię a wody opadowe niech spływają na przyległe nieruchomości.

Tak więc pierwszym elementem, przed rozpoczęciem naliczania opłaty adiacenckiej z tytułu „stworzenia warunków do korzystania z wybudowanej drogi, jest jednoznaczne zdefiniowanie, co należy rozumieć pod pojęciem „wybudowanie drogi”. Obawiam się, że w całej procedurze ten element będzie najtrudniejszy do ustalenia, jeżeli wręcz niemożliwy. Wykładnia tego pojęcia może być w każdym przypadku inna. Tak więc uważam, że naliczanie opłaty adiacenckiej z tego tytułu może się okazać niewypałem, tzn. koszty Gminy mogą przewyższyć ewentualne dochody.

Druga sprawa, co do której mam duże wątpliwości, jest informacja, że „jeżeli urzędnicy zaniechają wyegzekwowania tych pieniędzy, popełnią wykroczenie, bo ogołocą budżet samorządu z należnych dochodów”. Otóż jest to wielce problematyczne w świetle zapisów ustawy o gospodarce nieruchomościami. Art. 145 ust. 1 w/w ustawy stanowi, że „wójt, burmistrz albo prezydent miasta może ustalić opłatę adiacencką” a art. 145 ust. 2 stanowi, że „wydanie decyzji o ustaleniu opłaty adiacenckiej może nastąpić w terminie 3 lat”.
W/w zapisy stanowią jednoznacznie, że opłata adiacencka nie jest obligatoryjna, w przeciwieństwie do tzw. opłaty planistycznej (naliczanej w przypadku uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego).

Oznacza to, że można odstąpić od egzekucji opłaty z różnych powodów – przepisy nie określają, jakich. Gminy np. często umarzają podatek gruntowy czy od nieruchomości z powodu, że właściciel nie posiada odpowiednich środków na ich uiszczenie. Tak więc wydaje mi się, że zasady te można również zastosować w przypadku opłaty adiacenckiej – przydałaby się tu wykładnia sporządzona przez niezależnych prawników.

Kolejną moją wątpliwość budzi informacja, że opłatą zostaną obciążeni wszyscy, także te osoby, które na swoich działkach nie mają zamiaru nic budować. Z art. 143 ust. Ustawy o gospodarce nieruchomościami wynika, że z opłaty zostają wyłączone nieruchomości przeznaczone w planie miejscowym na cele rolne i leśne, a w przypadku braku planu wykorzystywane na cele rolne i leśne. Wystarczy więc wykazać, że nieruchomość nie jest wykorzystywana na cele nierolnicze i nieleśne, aby Gmina zmuszona była do odstąpienia od naliczenia opłaty. Podstawą może tu być również wypis z ewidencji gruntów określający ich przeznaczenie.

Generalnie należy stwierdzić, że Gmina przystępując do naliczenia opłaty adiacenckiej na podstawie przepisów rozdziału 7 ustawy o gospodarce nieruchomościami, podejmuje duże ryzyko finansowe. Może się okazać, że do tej operacji będzie musiała dopłacić. I chociaż z ustawy wynika, że decyzja o naliczeniu opłaty adiacenckiej z tytułu budowy drogi lub infrastruktury technicznej, nie musi się stać ostateczna w ciągu 3 lat, musi jedynie zostać wydana przez organ, to uzyskanie przez nią klauzuli ostateczności (jest to warunek umożliwiający egzekwowanie należności) może znacznie przeciągnąć się w czasie. Ponadto adresat decyzji zawsze może wnioskować o zwolnienie z opłaty z przyczyn podanych wyżej.

Po lekturze artykułu w „Czasie Dopiewa” dotyczącego opłaty adiacenckiej nasuwa się wniosek, że Gmina brnie w ślepą uliczkę z uporem godnym lepszej sprawy. Należy jednak oddać, że tym razem autorzy trochę lepiej odrobili zadanie, co nie znaczy że wszystko jest dobrze. Cały czas jest mowa wyłącznie o naliczaniu opłaty z tytułu realizacji infrastruktury komunalnej. Brak jest refleksji, że uchwała Rady Gminy z 2007 r. jest nie tyle wadliwa, co niepełna. Nie uwzględnia art. 98a ustawy o gospodarce nieruchomościami.
Ustawa zasadnicza – Konstytucja RP – stanowi w preambule, że „wszyscy obywatele Rzeczypospolitej … równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski. Jeszcze art. 2 Konstytucji „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
Może zabrzmiało to górnolotnie, ale każdy przepis prawa musi być zgodny z ustawą zasadniczą. Dotyczy to w tej samej mierze prawa lokalnego, a takim jest uchwała o naliczaniu opłaty adiacenckiej. Uchwała Rady Gminy Dopiewo w swym obecnym kształcie nie jest sprawiedliwa wobec mieszkańców, tworząc grupę osób uprzywilejowanych.
Należy się zastanowić, dlaczego uchwała o opłacie adiacenckiej została uchwalona w takim kształcie. Przyczyny mogą być różne.
Jedną z przyczyn może być pominięcie art. 98a ustawy o gospodarce nieruchomościami przez niedopatrzenie. Winą należałoby wówczas obciążyć przede wszystkim prawników Gminy, którzy zobowiązani są sprawdzić projekt każdej uchwały przed oddaniem go pod głosowanie Rady. Należałoby to wówczas potraktować jako niedopełnienie obowiązków.
Inną przyczyną może być fakt, że opłata nie jest obligatoryjna, a więc można zapisy ustawy interpretować według własnego uznania. Owszem, nie jest obligatoryjna, ale interpretacja Gminy, wybierająca tylko część przepisów, jest w moim przekonaniu nadużyciem.
Pominięcie w uchwale Rady Gminy art. 98a mogło być również spowodowane ukłonem wobec niektórych osób zbywających nieruchomości. Opłata w przypadku wydzielania kilkudziesięciu działek przez jednego właściciela, było wiele takich przypadków, wynosiłaby kilkadziesiąt lub nawet kilkaset tysięcy. Osoby te byłyby w takim przypadku żywotnie zainteresowane tym, aby w uchwale nie znalazł się stosowny zapis, umożliwiający naliczenie opłaty z tytułu podziału nieruchomości.
Wreszcie ostatnia możliwość, w moim odczuciu najmniej prawdopodobna. Otóż aby wyegzekwować opłatę adiacencką z tytułu podziału nieruchomości, ustalenie opłaty w drodze decyzji administracyjnej musi nastąpić w ciągu 3 lat od dnia, w którym decyzja zatwierdzająca podział nieruchomości stała się ostateczna. Oznacza to, że decyzja o naliczeniu opłaty musi uzyskać klauzulę ostateczności przed upływem 3 lat. Jest to sytuacja odmienna niż w przypadku opłaty naliczonej na podstawie rozdziału 7 ustawy o gospodarce nieruchomościami, gdzie wystarczy w ustawowym terminie wydać decyzję. Ze względu na długotrwałe procedury odwoławcze, nawet decyzja wydana znacznie przed końcem terminu, może nie uzyskać klauzuli ostateczności a wówczas postępowanie należy umorzyć, odstępując od pobrania opłaty.
Artykuł w „Czasie Dopiewa” podaje przykładowe wartości opłaty adiacenckiej. Z zestawienia tego jednoznacznie wynika, że w wielu przypadkach Gmina będzie zmuszona zwrócić część nakładów poniesionych przez mieszkańców na budowę infrastruktury – dotyczyć to będzie dużej części Gminy. Przystępując do naliczania opłaty Urząd nie będzie mógł wybierać tylko tych spraw, gdzie zysk będzie pewny. Do tego doliczyć należy koszty operatów szacunkowych, jak również nakład pracy pracownika urzędu. Postępowanie w sprawach opłat adiacenckich wymaga dużego nakładu pracy, nie można tego robić przy okazji wykonywania innych obowiązków. Konieczne będzie utworzenie dodatkowego stanowiska w Urzędzie. W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że Gmina do interesu dopłaciła.
Tak więc proponuję wstrzymanie naliczania opłat adiacenckich do czasu uporządkowania prawa lokalnego. Należy również rozważyć wszystkie za i przeciw – w tym przypadku przydałaby się solidna i niezależna ekspertyza.
Na koniec jedna uwaga. Polskie prawodawstwo chodzi zazwyczaj krętymi ścieżkami. Często w przepisach ukryty jest kij i marchewka. Potrzeba dużej wiedzy, sprytu i determinacji, aby marchewka nie okazała się kijem, a Gmina nie wyszła na opłacie adiacenckiej, jak „Zabłocki na mydle”.

Nie zabieram na razie głosu w sprawie opłaty adiacenckiej z uwagi
na zbyt małą wiedzę w temacie.Zauważam jedynie,że zarówno Gmina
jak i Rada w tym temacie zachowują wymowne milczenie.
Na terenie gminy jest sporo nieruchomości przez,które ta jako
inwestor przeprowadziła np.linie energetyczne.Z właścicielami
gruntów powinna spisywac umowy na jakich warunkach to się odbywa.
Na terenie gminy Dopiewo takie umowy nie funkcjonują,jest za to
prawo kaduka.Właściciele gruntów z którymi nie spisano umów
dotyczących służebności(bezumowne korzystanie)mają prawo do
odszkodowań za 10 lat.Może Rada wyda jakąś uchwałę w tym temacie?Moim zdaniem Gmina wyczuwa zagrożenie odszkodowaniami
z tego tytułu bo świadomośc prawna społeczeństwa rośnie i zamierza je sfinansowac z wpływów z opłaty adiacenckiej.

Właścicielem sieci energetycznych nn, SN i 110 kV jest ENEA SA, sieci 220 kV i 400 kv Polskie Sieci Elektroenergetyczne i to do nich właściciele nieruchomości winni zgłaszać roszczenia. Gmina w tym przypadku nie jest stroną w sprawie. To samo dotyczy sieci gazowych i telekomunikacyjnych.

Jako przykład podam budowę linii energetycznej do SUW Joanka.
Zgodnie z decyzją o lokalizacji inwestycji nr 026/LP/2005
inwestorem była gmina Dopiewo.Trudno więc żeby nie była stroną
w sprawie.Są też wodociągi,których inwestorem była gmina,rurociągi odprowadzające zanieczyszczenia...
W przyszłości będzie też magistrala wodociągowa do Dopiewca.
Nie da się już jak za czasów Strażyńskiego stroną postępowań
administracyjnych czynic osoby nieżyjące od kilkudziesięciu lat.

Gmina, a konkretnie organ administracji publicznej czyli wójt, wydaje decyzje lokalizacji inwestycji celu publicznego i decyzje o warunkach zabudowy, zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Nie oznacza to jednak, że automatycznie jest gestorem sieci. Inwestycję w Joance realizowała Gmina, natomiast przyłącze energetyczne na jej wniosek budowała ENEA, która równocześnie pozostaje jej właścicielem i użytkownikiem. I to gestor sieci zobowiązany jest uzyskać zgody właścicieli, jeżeli sieć przebiega przez prywatne nieruchomości. Co sieci wodociągowych i kanalizacji sanitarnych, realizuje się je przede wszystkim na gruntach publicznych - gminnych, Skarbu Państwa. W przypadku, gdy konieczne jest wejście na grunt prywatny, Gmina musi uzyskać zgodę właściciela. Nie ma innej opcji, w przeciwnym wypadku Starosta Poznański nie wyda pozwolenia na budowę. Sytuacje, o których mówi fox, miały miejsce w poprzednim systemie.

Podziwiam Twoją ogromną wiedzę ale w tym konkretnym przypadku
nie masz racji.Poprzedni system to w Dopiewie 2006 rok.Jakoś też nie jestem przekonany,że to system miniony.
Gmina inne osoby czyniła stroną postępowań administracyjnych,najczęściej były to osoby zmarłe,inne Wójt(nie Enea) podał w Oświadczeniu o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane.W dodatku nie były to osoby figurujące jako właściciele w Kw.W projekcie budowlanym,będącym załącznikiem do Oświadczenia natomiast jest informacja,że nieruchomości są własnością gminy Dopiewo.Mam wrażenie,że Starosta wydałby AS-owi pozwolenie na budowę gdyby ten dostarczył ryzę niezadrukowanego papieru.Nijak się to ma do teorii o której piszesz.Takich "kwiatków" jest więcej.Na podstawie tak spreparowanych dokumentów wyłudzono też dotacje od Państwa i UE.Co do przetargu dowiedziałem się przypadkowo ,że w/g zapewnień Wójta miała go wygrac firma projektująca.
Dwoiła się i troiła,wykonywała nawet rzeczy do niej nienależące(uzyskiwanie zgód),porobiła kosztorysy.Wójt
wystrychnął ich na dudka-wygrała oferta niższa o 8 tys.
Przy wartości całej inwestycji nasuwa to spore wątpliwości.
Reasumując Gmina będzie miała na co wydawac środki pochodzące
z opłaty adiacenckiej

Przepraszam fox, ale próbujesz wciągnąć mnie do dyskusji, która z opłatą adiacencką nie ma nic wspólnego. Jest to osobny temat na forum. Postaram się do końca tygodnia przygotować odpowiedni komentarz do Twoich uwag nt. zarówno przetargów, lokalizacji inwestycji na terenach prywatnych jak i innych kwiatków dotyczących poprzednich władz Gminy. Informuję również, że przymierzam się do uruchomienia własnego blogu dotyczącego relacji pomiędzy samorządem gminnym a mieszkańcami. Jak wynika z dyskusji prowadzonej na forum mojedopiewo, istnieje duży zakres niewiedzy zarówno ze strony mieszkańców jak i pracowników oraz władz Gminy. Mam zamiar tą lukę wypełnić.

Fox, temat wart pociągnięcia choć tak jak zauważyła Obserwatorka, może załóż nowy wątek.

Jednego nie mogę zrozumieć jak podłaczenie kanalizy do działki wpływa na wartoś metra kwadratowego ziemi? Rozumię że wartość działki może i wzrośnie po podłaczeniu kanalizacji, ale jak to się ma do jej powierzchni? Wydaje mi się, że podłączenie działki 1700m2 czy podłączenie działki 400m2 to chyba jednakowy koszt?

Macie rację,temat jest luźno związany z opłatą adiacencką.
Dlatego tym postem kończę temat.Obiecuję też założę osobny wątek
ale jeszcze nie teraz.Zbiorę jeszcze trochę dokumentów i faktów
do kupy.Nie chcę,żeby mi zarzucano skłonnośc do fantazjowania.
Na razie trudno jest mi polemizowac z argumentami,że Starosta
nie wydałby w takim przypadku pozwolenia,skoro wydał dypsonując
informacjami o 3 właścicielach jednej działki.Zresztą Oświadczenia od 2003 roku nie są weryfikowane.
Opiszę też dziwne podejście Rady do tego tematu,ze szczególnym uwzględnieniem roli Głównego Galwanizera.
Teraz pozwolę sobie tylko na uwagę,że pracownik UG
na którego próbuje były Wójt zwalac winę za wszelkie nieprawidłowości pracuje teraz w UG Rokietnica.Tymczasem wzbogacam swoją wiedzę na temat opłaty adiacenckiej.

Mała uwaga - w latach 2004-2007, w czasie boomu budowlanego, były pracownik Urzędu sam zajmował się wszystkimi zagadnieniami związanymi z planowaniem przestrzennym w Gminie. Obecnie są to 4 (słownie cztery) osoby. Komentarz pozostawiam internautom.